Zglenicki Witold

Witold Zglenicki urodził się 6 stycznia 1850 roku we wsi Wargawa Stara koło Kutna. Ochrzczony został    w kościele w pobliskiej Witoni 21 lipca tegoż roku, otrzymał imiona: Witold, Leon, Julian. Pochodził z mazowieckiej rodziny drobnoszlacheckiej herbu Prus II Wilczekosy. Rodzice,  Weronika z Załusków primo voto Skotnicka i Konstanty Zglenicki, byli właścicielami majątku ziemskiego liczącego blisko 170 hektarów. Zglenicki w latach  1859 – 1866 uczył się    w płockim Gimnazjum Gubernialnym, nazywanym potocznie Małachowianką.
Od szesnastego do dwudziestego roku życia studiował na wydziale Matematyczno – Fizycznym Szkoły Głównej Warszawskiej (przekształconej w 1869 roku na Cesarski Rosyjski Uniwersytet Warszawski), którą ukończył około 1870 roku w stopniu kandydata nauk przyrodniczych. W tym czasie posiadany majątek w Wargawie Starej rodzice Witolda przekazali jego przyrodniemu bratu Antoniemu Skotnickiemu. Sami przenieśli się do nowego majątku w Dębem nad Narwią. Majątkiem tym zarządzał starszy brat Witolda, Bolesław.
W roku 1870 Zglenicki rozpoczął studia w Instytucie Górniczym w Petersburgu. Tutaj po raz pierwszy dostrzeżono jego nieprzeciętne zdolności. Jego wykładowcą był miedzy innymi Dmitrij Mendelejew, rosyjski chemik, twórca układu okresowego, który namawiał go do poświęcenia się nauce, a konkretnie chemii. Zglenicki wybrał jednak górnictwo, widząc
w przemyśle naftowym ważny czynnik rozwoju przemysłowego i naukowego.
W roku 1875 ukończył studia z pierwszą lokatą, co jest o tyle istotne, że w owym czasie uczelnia na której studiował, prezentowała najwyższy na świecie poziom w swej dziedzinie nauczania.

Jako inżynierowi górnictwa udało mu się uniknąć obowiązku odbycia służby wojskowej –    w ówczesnej Rosji ludzie z taką profesją byli z niej zwalniani. Został skierowany do pracy do Zakładów Górniczych Królestwa Polskiego w Suchedniowie oraz w Mroczkowie. Tam zajmował się eksploatacją i modernizacją wielkich pieców do wytopu żelaza.

Praktykę zawodową rozpoczął we wschodnim okręgu przemysłowym Królestwa Polskiego (m.in. był kierownikiem zakładów w Mroczkowie), gdzie w sumie przebywał 8 lat. W 1883 roku został zawieszony w czynnościach i do 1890 roku nie był zatrudniony w służbie państwowej (trudno ustalić z jakiego dokładnie powodu). Prawdopodobnie był wtedy na posadzie prywatnej i zajmował się złożami siarki w Czarnkowach i ropy naftowej w Wójczy. W 1890 roku rozpoczął ponownie pracę państwową w urzędzie probierczym w Zarządzie Górniczym w Rydze. Wkrótce, w nagrodę za nienaganną pracę, zaproponowano mu stanowisko naczelnego inżyniera Donieckiego Okręgu Kopalnianego. Nie przyjął jednak tej propozycji, co wzbudziło niezadowolenie jego przełożonych. Potraktowano to jako niesubordynację. Na Syberię nie trafił tylko dzięki wstawiennictwu, wpływowego na dworze cara, hrabiego Aleksandra Beckendorffa. Rozpoczął pracę w Bakińskim Urzędzie Probierczym jako probierz, czyli mierniczy. Pracował tam do końca życia, przyczyniając się do szybkiego rozwoju tego miasta.

Mało kto dzisiaj zdaje sobie sprawę z tego, że obecne platformy wiertnicze, biorą swój początek od Baku i osoby inżyniera Zglenickiego. To on zaprojektował pierwszą na świecie morską platformę wiertniczą. Również on wyznaczył na terenie Azerbejdżanu podmorskie działki naftowe i określił ich zasobność. Ogółem wskazał 31 obszarów roponośnych na lądzie i około 170 złóż podmorskich, ustalił również złoża innych bogactw naturalnych.

Wspierał także naukę. Na rzecz Biblioteki Bakińskiego Oddziału Imperatorskiego Rosyjskiego Towarzystwa Technicznego przekazał 1000 rubli (dla porównania: Spółka Braci Nobel wpłaciła 60 rubli, Spółka Rothschildów 45 rubli, a milioner Tagijew 33 ruble).

Był ceniony za uczciwość, fachowość i sumienność, co w świecie wielkich pieniędzy,            a szczególnie w carskiej Rosji, było rzadko spotykane. Własne odkrycia udostępniał za darmo. Po opublikowaniu wyników swoich badań w gazecie „Neftianoje Dieło” w roku 1900, władze zaczęły przydzielać prywatnym przedsiębiorcom opisane przez niego tereny.  Władze rosyjskie awansowały go w 1901 roku do stopnia radcy kolegialnego, to jest pułkownika. Car nadał mu prawa do działek naftowych na lądzie i Morzu Kaspijskim.  Niektóre z nich kupił z własnych środków.

Nazywano go wtedy ojcem bakijskiej ropy, a jedna z gazet pisała o nim, że to „…człowiek, który uczynił z Baku naftowe Eldorado…”. Szach Persji za odkrycia geologiczne, wyróżnił go Orderem Lwa i Słońca.

Zglenicki w testamencie zakazał sprzedaży majątku lub praw do niego, a nakazał korzystać
z niego przez naukę polską po wsze czasy. Dokonał też wielu innych filantropijnych zapisów. Finansowo zabezpieczył również najbliższą rodzinę. Swej konkubinie (nie uzyskał zgody przełożonych na ślub) Marii Winogradowej, ich synowi Anatolowi, krewnym – dzieciom brata Bolesława, zapisał część majątku. Umiera 6 lipca 1904 roku.

Wdzięczni mieszkańcy Baku, na wodach Zatoki Bibi Ejbatskiej, na sztucznym lądzie stawiają mu pomnik, który przetrwał do dzisiaj. Ciało zostało przewiezione do ojczyzny i pochowane    w rodzinnym grobie w Woli Kiełpińskiej koło Zegrza pod Warszawą.

 

 

Jego błyskotliwą karierę i ambitne plany przerwała wiadomość, którą otrzymał mając 51 lat.  Dowiedział się, że jest chory na cukrzycę, która w tamtych czasach była nieuleczalna. Pragnie jednak aby środki finansowe, które zgromadził zostały przekazane na rzecz nauki polskiej. Część, jako dowód wdzięczności za wykształcenie zdobyte w Petersburgu, przekazł nauce rosyjskiej. Dochody z fundacji, którą powołał, miały być przeznaczone na budowę w każdej guberni Królestwa Polskiego szkoły technicznej, w której niezamożni uczniowie mieli pobierać naukę za darmo. Wsparcie finansowe miały otrzymać także środowiska naukowe. Za wybitne dokonania naukowe fundowane miały być nagrody. Pragnął również aby w każdej guberni Królestwa Polskiego budowano kościoły katolickie.

Wszystkie te inicjatywy miała realizować „Kasa imienia Józefa Mianowskiego”                    w Warszawie. Była ona wtedy główną polską instytucją naukową, założoną przez profesorów  i słuchaczy Szkoły Głównej w Warszawie (tworzyli ją i działali w niej m.in. Bolesław Prus, Tytus Chałubiński, Stanisław Kronenberg czy Henryk Sienkiewicz).

W paragrafie ósmym testamentu Zglenickiego napisano:

„…Kasie im. Mianowskiego w Warszawie, w celu utworzenia kapitału żelaznego,                    z zastrzeżeniem, by procenty od tego kapitału były przeznaczone na wydawanie nagród, według uznania Zarządu Kasy, za najlepsze dzieła dotyczące ogólnoeuropejskiej literatury, sztuki i nauki, w rodzaju noblowskich nagród…”.

Z zapomóg korzystała między innymi Maria Konopnicka. Doszło też do sytuacji bez precedensu: przez krótki okres Kasa dysponowała kwotami, które przewyższały potrzeby ówczesnej nauki i kultury polskiej.

W chwili śmierci, Zglenicki był dzierżawcą albo właścicielem pól naftowych w okolicach Baku, o łącznej powierzchni około 1000 hektarów, plus 220 hektarów złóż podmorskich – dziś wartych miliardy dolarów. Wkrótce rozpoczęła się batalia o spadek, jaki pozostawił i trwa ona do dziś.

W latach minionych, o inżynierze Witoldzie Zglenickim w Polsce nie pisano, być może taki był wymóg cenzury. Jego dokonania w dziedzinie przemysłu naftowego i zasługi dla polskiej nauki są mało znane, jak również jego oryginalny dorobek naukowy.

Zupełnie słusznie dzisiaj nazywa się go „Polskim Noblem”. Być może, gdyby jego dzieło nie zostało zniszczone – dodajmy, że z wielką szkodą dla polskiej nauki i oświaty – to świat każdego roku, z napięciem oczekiwał by na ogłoszenie nazwisk laureatów nagrody Fundacji Witolda Zglenickiego

Wykorzystano informacje z artykułu Jacka Perzyńskiego z Głowna pt,  „Witold Zglenicki – inżynier geolog, filantrop, ojciec bakijskiej ropy, polski Nobel spod Kutna” zamieszczonego w XVIII tomie Kutnowskich Zeszytów Regionalnych.