Szymańczyk Józef

Józef Szymańczyk (ur. w 1909 roku w Kosowie Poleskim –obecnie Białoruś – zm. w 2003 r. w Łodzi). Już jako 13 letni chłopiec został sierotą. Zmuszony do utrzymywania rodziny – wykonywał różne prace: rąbał drewno, łapał raki i sprzedawał, palił w piecu w soboty u Żydów, pędził świnie na pastwisko, za co dostawał obiad, pracował w tartaku – nosił trociny do spalania, był dozorcą w ogrodzie owocowym, służył w majątku Mereczowszczyzna u państwa Baranow.

W 1925 r. spotkał biednego myśliwego Borysa Kacena z aparatem fotograficznym. To spotkanie wywarło na niego wielki wpływ na jego dalsze życie i fascynację fotografią.Wkrótce potem kupił swój pierwszy własny aparat i zaczął sam fotografować i wywoływać zdjęcia. Jako 16-letni chłopak chodził po ulicach Kosowa i proponował usługi fotograficzne, zarabiając w ten sposób na skromnie życie. Wykorzystywał też do robienia zdjęć różne okazje – fotografie do różnych dokumentów po powstaniu powiatu. Równocześnie nadal podejmował się różnych prac dorywczych, był konduktorem w autobusie, pracował w składzie aptecznym. Jednak zapotrzebowanie na zdjęcia było tak duże, że musiał zrezygnować z pracy w składzie aptecznym.

Od 1927 r. zajął się wyłącznie fotografią. Otworzył swój pierwszy zakład fotograficzny w Kosowie. Początki, z powodu małego zainteresowania klientów, były trudne. Dlatego jeździł do różnych miejscowości wypoczynkowych i tam szukał klientów.

Równocześnie chciał doskonalić swoje umiejętności u zawodowego fotografa, ale z uwagi na wysokie koszty nie było go na to stać. Pierwsze większe zamówienie dostał od właściciela majątku ziemskiego. Jego zleceniodawca chciał wiedzieć jak wygląda zaocznie kupiony majątek. Pierwszy zakład fotograficzny Szymańczyka czynny był zimą, a latem przez trzy sezony wyjeżdżał w teren. Wynajął lokal na centralnej ulicy Kosowa, zbudował altankę na podwórzu i tam fotografował, a wywoływał przy lampie naftowej w mieszkaniu. Prąd był od 1934 r. wiedzę fotograficzną pogłębiał czytając czasopisma fachowe i zwiedzając inne zakłady fotograficzne płacąc za obserwację. W 1937 r. kupił stary pięcioizbowy murowany dom. Tam zorganizował swój nowy zakład fotograficzny.

Poza normalną pracą zarobkową Szymańczyk był ciekawy życia i fotografował wszystkie lokalne wydarzenia i imprezy. Do 1939 r. Szymańczyk fotografował wszystko to co ginęło, utrwalał etnografię Polesia- pałac Sapiehów w ruinach, karczmę starą i zajazd. Swoje zdjęcia prezentował na wystawie – jarmarku w Pińsku – w postaci pocztówek i tam je sprzedawał. Dostał nawet w 1938 r. medal brązowy za wyroby fotograficzne folkloru. Po zajęciu w 1939 r. kresów wschodnich Rzeczypospolitej przez Armię Czerwoną wywoływał zdjęcia pod nadzorem NKWD – fotografowali się głównie żołnierze radzieccy. Jednocześnie musiał zapisać się do artieli- spółdzielni i pracy dla Sowieckiego Sojuza. Dostał materiał fotograficzny, księgę, instrukcje i musiał pracować tylko dla wojska. Po wybuchu w 1941 r. wojny niemiecko-radzieckiej, Kosów został poważnie zniszczony. Warunki życia były bardzo trudne. Nadal pracował w Kosowie jako fotograf, ale żyło się tutaj trudno i niebezpiecznie.

Po 1953 r. postanowił wyjechać z Kosowa do Słonima. Tutaj przydzielono mu lokal i nadal robił fotografie. Po materiały jeździł do Warszawy. Fotografował nadania ludności ziemi dworskiej, okopy, punkty oporu Niemców, getto żydowskie. Latem 1944 r., po wkroczeniu wojsk radzieckich do Słonimia rozpoczął się pobór do wojska. Szymańczyk wybrał Wojsko Polskie, ale komisja lekarska zwolniła go ze służby wojskowej. Wówczas postanowił wyjechać do Brześcia i tutaj założyć swój zakład – fotografuje zniszczenia wojenne.

Wiosną 1945 r. postanowił przyjechać do Polski centralnej – wybór padł na Łódź. W mieście było jednak za dużo fotografów i Szymańczyk postanowił przenieść się do Kutna. Tutaj znalazł mieszkanie i otworzył zakład fotograficzny. Wkrótce potem od fotografów amatorów Praszkie i Klaper kupił zakład fotograficzny, który do 1939 r. należał do Żyda do Rotapfla, przy ul. Sienkiewicza 8 – tutaj w niewielkim drewnianym budynku pracował przez kolejne kilkadziesiąt lat – stając się jeszcze za życia żywą legendą kutnowskiej fotografii.

Po 1945 r. dokumentował praktycznie wszystkie najważniejsze wydarzenia w Kutnie. Przez przeszło 40 lat zebrały się w Jego dorobku cztery albumy – około 600 zdjęć – z których trzy zostały przekazane w 1987 r. do Muzeum Regionalnego w Kutnie, a jeden do TPZK. W zakładzie fotograficznym pracował Szymańczyk do 1985 r. Wówczas sprzedał zakład i dom i kupił nieruchomość w Łodzi.

Później wielokrotnie odwiedzał Kutno, gdzie kilkakrotnie robił wystawy fotograficzne. Największą z nich – monograficzną, zorganizowało TPZK w 1986 r. w „Dworku Modrzewiowym”. Wielokrotnie był też jurorem konkursów fotograficznych, organizowanych przez TPZK. Szymańczyk członkiem Towarzystwa był od 1972 r., a w 1997 r. uzyskał godność Członka Honorowego TPZK.